Długo zwlekałam z publikacją pierwszego postu, jak i wieloma nowo nabytymi przeze mnie planami i celami. Były jakieś pomysły, ale brak realizacji, widocznych efektów i najważniejszego - motywacji. Mówią, że kobieta zmienną jest i chyba mają na myśli jej szybką zmianę zdania. Ja chciałabym być "kobietą zmienną" nieco w innym wydaniu. Mianowicie nie chcę zmieniać co kilka minut danego sobie i komuś słowa, a zmienić dotychczasową siebie, swoje życie i być przykładem dla innych! Teraz czuję, że dojrzałam do "uzewnętrznienia się", te kilka dni wewnętrznej walki dały mi w kość i nawet mam nadzieję, że prowadzenie bloga w pewnym stopniu przybliży mi zdobycie szczytu doskonalenia i upragnionej satysfakcji z pracy nad sobą a moje poczynania również natchną inne dziewczyny.
Od początku...
Siedziałam od kilku dni bezskutecznie. Pomyślałam, że czas się wziąć w garść i rozpocząć walkę, bo przecież nic samo się nie wydarzy. Wpatrując się w zdjęcia modelek czy po prostu szczupłych dziewczyn i okładki pism sportowych początkowo widziałam wszystko w sposób negatywny, użalałam się nad sobą, czułam, że zgrabna sylwetka nie jest w zasięgu moich możliwości, dopóki nie dopadł mnie szał Ewy Chodakowskiej. Szybko odszukałam ją na facebook-u i znalazłam duuuużo inspiracji. Dziewczyny dzięki jej planom treningowym przechodzą niesamowite metamorfozy, tak że aż trudno w nie uwierzyć!!! Sama zaczęłam próbować z ćwiczeniami i zdrowym odżywianiem. Kilka pierwszych dni było jak "syzyfowe prace", jednego dnia ćwiczyłam, drugiego odpuszczałam. Naprzemienna walka i upadek.
Jak wygrać z brakiem motywacji i gdzie ją znaleźć??
Jak sprawić by ona trwale towarzyszyła mi w moich działaniach a nie była chwilowym impulsem?
Jedno jest pewne: "Drogi na skróty nie ma, nie ma magicznych sposobów. Musisz chcieć, a ja wierzę, że tak jest..."
Od początku...
Siedziałam od kilku dni bezskutecznie. Pomyślałam, że czas się wziąć w garść i rozpocząć walkę, bo przecież nic samo się nie wydarzy. Wpatrując się w zdjęcia modelek czy po prostu szczupłych dziewczyn i okładki pism sportowych początkowo widziałam wszystko w sposób negatywny, użalałam się nad sobą, czułam, że zgrabna sylwetka nie jest w zasięgu moich możliwości, dopóki nie dopadł mnie szał Ewy Chodakowskiej. Szybko odszukałam ją na facebook-u i znalazłam duuuużo inspiracji. Dziewczyny dzięki jej planom treningowym przechodzą niesamowite metamorfozy, tak że aż trudno w nie uwierzyć!!! Sama zaczęłam próbować z ćwiczeniami i zdrowym odżywianiem. Kilka pierwszych dni było jak "syzyfowe prace", jednego dnia ćwiczyłam, drugiego odpuszczałam. Naprzemienna walka i upadek.
Włączyłam pierwszy plan treningowy Ewy, bodajże było to "TURBO SPALANIE". Teraz wiem, że wtedy rzuciłam się nieświadomie na głęboką wodę. Ćwiczenia w tym filmiku były na bardzo wysokim poziomie i w szybkim tempie. Dwumiesięczne siedzenie za burkiem dało się we znaki, dlatego zaczęłam szukać bardziej odpowiadającego mi planu treningowego. Wtedy trafiłam na "SKALPEL" - wolniejsze, spokojniejsze ćwiczenia, z większą możliwością wyregulowania oddechu. Pomyślałam, że to jest to! Ale po kilku dniach pracy znów zapał zgasł, przyszedł weekend, jakaś przekąska i lenistwo.
Jak wygrać z brakiem motywacji i gdzie ją znaleźć??
Jak sprawić by ona trwale towarzyszyła mi w moich działaniach a nie była chwilowym impulsem?
Jedno jest pewne: "Drogi na skróty nie ma, nie ma magicznych sposobów. Musisz chcieć, a ja wierzę, że tak jest..."